MIARA SZCZĘŚCIA

Żądając obiektywistycznie pojętej miary szczęścia, Arys­toteles wsparł tę koncepcję na długo swoim autorytetem. Jednak bezpośrednia tradycja poarystotelesowska nie po­dzielała jego poglądu, że do szczęścia potrzeba wielu dóbr, poszukując dobra jedynego, najwyższego. Stoicy uznali za takie cnotę, epikurejczycy przyjemność.Chociaż Arystoteles i moraliści hellenistyczni różnili się między sobą w interpretacji dobra i szczęścia, byli ze sobą zgodni w tym, że to, co stanowi o szczęściu, tkwi w samym człowieku, nie zaś w warunkach zewnętrznych, i że od niego zależy, czy będzie szczęśliwy, czy też nieszczęśliwy. Wszyst­kie wielkie szkoły filozoficzno-etyczne starożytności zgodne były też co do tego, że tylko postępowanie moralne i rozumne prowadzi do szczęścia.

Cześć jestem Rafał i witam Cię na moim blogu. Razem będziemy poruszać dosyć ciężki, lecz bardzo ciekawy temat jakim jest technika. Zapnij pasy i dołącz do przygody!